Ze grzmotem, błyskaniem, łoskotem,
Szła burza i wszystko niszczyła,
I ptaki się kryły na drzewach.
I zwierza kopały się w jamy,
I ludzie do numów810 zbiegali,
I sokoł811, co leciał wysoko,
Spadł z skrzydły zmokłemi na gniazdo.
Lecz gniazdo nie było sokole,
Drozd małe w niém tulił pisklęta;
I sokoł znów lata wysoko.