I targał brodę, i przeklinał siebie.

A poseł posła z straszną wieścią gonił,

Nowemi klęski do serca uderzał.

Jesienne zbiory poszły z płomieniami,

Pola rozryte, spustoszone sioła,

I lud kupami pędzony w niewolę.

Nieprędko Litwa z klęski się podniesie,

Nieprędko Mindows stać może do boju. —

On pała zemstą, a woła pokoju —

Pokój go nową może nadać siłą. —