Poszli posłowie; dzień mija i drugi,

Mindows na wieży siedzi i pogląda

Na szlak daleko, zkąd950 wrócą posłowie,

I ile razy tuman się podniesie,

Serce uderzy, zaiskrzą się oczy.

Ku wrotom zamku łakomie poskoczy.

A tuman wiatry poniosą daleko,

A posłów nié ma; dni długie się wleką,

I nocy świécą łuny czérwonemi,

I nowogródzcy drżą mieszkańcy grodu.