Drogi przez puszcze i brody przez rzeki,

A gdzie zapukał do chaty wieśniaka,

Wszędzie gościnę dali mu ochotnie,

Bo brat był Prusom, choć wierny Litwinóm.

Trzeci był Spudo, do boju i rady,

Choć młodszy, stare miał serce i głowę;

Ni go łagodne namowy uwiodły,

Ni go pogróżki zastraszyć zdołały.

Silny na rękę, nieraz bój z niedźwiedziem

Skończył, przynosząc zdartą z niego skórę.