I skinie swoim, że z drużbą993 Mistrz jedzie.

Otwarli wrota. Sam Mindows w podwórcu

Kniazia Andrzeja, dając rękę, witał.

Rozkazał sługóm994, by ucztę gotować,

I jak rodzonych Krzyżaków przyjmować.

Rzekł, spełnion rozkaz. Wnet ogniska wielkie

Niecą na zamku, beczki miodu niosą,

I całe woły pieką się u ogniów,

Dla knechtów, służby i Niemców drużyny.

Nigdy tak Litwin wroga nie przyjmował.