Ludovici się dokoła obejrzał.
— Nie mam się czego spieszyć — rzekł ponuro — bom z niczém dobrém nie przybył.
— Żona zdrowa?
— Chwała Bogu!
— Król zdrów?
— Tak, tak, zdrów! ale...
Radzca spojrzał na hrabiego i rzekł smutno:
— Z tém przybyłem, nie znajdziesz go w. ekscelencya jakimś go odjechał. Zmieniło się wiele rzeczy: ja téj podróży zawsze byłem przeciwny, jam ją odradzał.
— Ale cóż się tak złego stało? — zawołał lekceważąco Sułkowski.
— To, co najgorszego stać się mogło — odezwał się Ludovici. — Nieprzyjaciele pańscy oskarżyli go, królowa na czele, Guarini, hr. chytry Brühl... nie mam co goryczy sączyć po kropelce: jesteśmy zgubieni...