— Brühl! — rozśmiała się Moszyńska — dwa miliony talarów... a ty...
— Ja nie mam grosza! — zawołał minister — ja się rujnuję na występy, aby panu mojemu honor uczynić: jam w długach...
Zbliżył się do ucha hrabinéj.
— Nie sądź pani ażebym był tak ograniczony, bym nieprzyjaciela wypuścił z rąk niedobiwszy, ale musiałem to rozłożyć na dwa tempa. Z Uebigau w którém żyć musi, i zkąd nie tak rychło mi ucieknie, dostanę go gdy zechcę. Tymczasem zbieram dowody nadużyć. Król za kilka tygodni zgodzi się na wszystko.
Rozśmiał się dziwnie, gdy wtém nadchodzący wielki ochmistrz Löwendahl zmusił go opuścić hrabinę, która wolnym krokiem do kobiét przeszła.
Z Löwendahlem poszli znowu na ustronie.
— Jakże on to przyjął? — zawołał Brühl.
— Z razu osłupieniem, ale po chwili bardzo mężném sercem i wielką dumą.
— A jednak — syknął Brühl — mówił mi szambelan Friesen, że zaskoczywszy króla w garderobie, pełzał u nóg jego.
— To być może — rzekł Löwendahl — ale...