August zbliżył się do niego szybko.
— Brühl! te papiery co wczoraj, skończyć trzeba.
— Już wszystko skończone — odparł minister z westchnieniem.
— Hm! co? — spytał August, udając zdziwionego.
— Winowajcy już niéma Najj. Panie, musiał się czuć do grzéchu: nocą uciekł do Polski.
Król ręką w stół uderzył i okazał twarz zdumioną bardzo.
— Jestem pewny zdrady — dodał minister, niespokojnie się kręcąc. Znać że na dworze ma jeszcze zwolenników i przyjaciół; lecz prędzéj, późniéj wszystko się odkryje.
Zamiast odpowiedzi, August stojącą ogromną tabakierę porcelanową otworzył i podsunął ją ministrowi nic nie mówiąc.
Brühl z ukłonem, dotknął końcami palców tabaki.
— Polować się będzie koło Taubenheim — odezwał się król — niech zaraz ekwipaże przysposabiają.