Sułkowski jakby już o obrazie nie było mowy stanął i zaczął co innego. Król popatrzał nań jakby nie rozumiał, słuchał, zamyślił się i sam do siebie rzekł:
— Troppo mithologico!! hm...
Po chwili gdy minister mówił już o polowaniu — przerwał:
— Co przedstawia?
Hrabia ręką w powietrzu zamachnął.
— Bardzo nieprzyzwoitą scenę.
— A! pfui! schowaj go! Gdyby królowa nadeszła, albo O. Guarini... a pfui!
Mimo to nie spuszczał król oka ze skrzyneczki.
— Najlepiéj będzie gdy ja to precz wyniosę — odezwał się Sułkowski, zabierając się do paczki.
Nie śmiał król nic powiedziéć, ale się zmarszczył.