— Croyez-y, et buvez de l’eau — szydersko dorzuciła kobieta.
Brühl drgnął, ale natychmiast z zimną krwią począł.
— Pani powinnaś pomódz do obalenia Sułkowskiego.
Brühlowa spojrzała.
— Tak, matka mi mówiła toż samo. Każą mi się obawiać, aby panny Stein lub jakiéj innéj nie wprowadził.
Ruszyła ramionami. — Czyż mnie to obchodzi?
— Ale pani lubisz brylanty, stroje, przepych, życie? — zapytał Brühl. — Spojrzeli sobie w oczy.
— Panibyś na wygnaniu i w ubóstwie żyć nie potrafiła.
Wyrazy te zdawały się trafiać do jéj przekonania.
— Bardzo dobrze — odezwała się — obalimy Sułkowskiego, będzie to zemsta za mojego Watzdorfa; będzie to rozrywka. Obalimy tego pyszałka.