— Jeżeli pójdziesz ze mną — dodał Brühl — ja z méj strony ci przyrzekam, że cię wyniosę i zbogacę, dam ci władzę, znaczenie, fortunę...
— Nadewszystko ostatnie — rzekł Hennicke — bo to w sobie zamyka resztę... fortuna...
— Zapomniałeś o losie tego, co z fortuną poszedł do Königsteinu.
— A wiecie dlaczego? — spytał stojący u drzwi.
— Niełaska pana, niełaska Boga.
— E! i lekceważenie pantofla — dodał Hennicke. Rozumny człowiek, na ołtarzu powinien postawić pantofel i do niego się modlić: kobiety wszystko robią.
— Przecież same padają: a Cosel? Cosel w Stolpen.
— A kto Cosel wywrócił? — spytał Hennicke — przypatrzcie się jasny panie przez szkiełko, a zobaczycie tam białe paluszki Denhoffowéj i maleńki pantofelek, pod którym wielki król siedział.
Brühl zmilczał i westchnął.
— Wasza excellencya od wczoraj rozpoczynacie nowe życie, winniście sobie zapisać dla nieustannéj pamięci: kobieta...