— A! — odezwała się piękna Frania — a! słyszałam właśnie u N. pani na cercle, że hrabia nas osierocasz. Niezmiernie mnie to zdziwiło.
— Mąż pani o tém nie wspomniał? — spytał Sułkowski.
— Mąż! — minkę strojąc dziwną zawołała pani Brühlowa — mój pan mąż tak jest zajęty, że czasem po miesiącu się z nim nie widujemy, mieszkając w jednym domu. Jam zmuszona o nim się od obcych dowiadywać.
— Powinnaś go pani skarcić za to!
— A! nie — zaśmiała się szydersko Frania — on swobodny, ja także; czy może być co milszego w małżeństwie? Nie mamy czasu się sobą przesycić, i dlatego bardzo jesteśmy szczęśliwi.
Spojrzała szydersko na męża; Brühl wesoło to brał i śmiał się jak mógł najnaturalniéj.
— A hrabina zostaje? — zapytała Brühlowa.
— Niestety! muszę ją porzucić! — odezwał się Sułkowski — Choćbym najmocniéj pragnął na koń ją wsadzić, aby przy mnie kampanię odbywała, niepodobieństwo.
— To pan myślisz wojować? — spytała Frania.
— Tak jest! Niechże mi pani życzy powodzenia, abym głowę Turka mógł jéj przywieźć.