— Może zwierzyna jest? Słyszałem ktoś strzelił niedawno.

— Jaka tam zwierzyna — cietrzewisko i to dla siebie.

— A przedać?

— Nie mogę, dla tatula — rzekł lakonicznie Maciej. — Dajcie kieliszek.

— Za wiele?

— Za dwa.

— A macie pieniądze?

— To ja oddam.

— Nie mogę — rzekł równie sucho i krótko żyd.

— A cóż będzie?