Naówczas Pudens stojący przy nim, Candidus i inni, widząc z oczów jego, że przyszłość mu była odkrytą, ciekawie jęli pytać coby widział, a Apostoł milczał jeszcze nie chcąc im odpowiadać.
Wreszcie powstał z kamienia i poglądając na szeroki Rzym, jął mówić o nim słowy Janowemi48, a gdy mówił, oblicze jego jasne było i pałało.
— „Upadła, upadła Babilon wielka i stała się mieszkaniem czartów i strażą wszego ducha nieczystego, i strażą wszego nieczystego i przemierzłego ptastwa. Bo z wina gniewu poróbstwa jéj piły wszystkie narody: a królowie ziemi wszeteczeństwa z nią płodzili i kupcy ziemscy z mocy rozkoszy jéj bogatemi się stali. I słyszałem głos z nieba mówiący — Wynijdźcie z niéj ludu mój, abyście nie byli uczestnikami grzechów jéj, ażebyście nie odnieśli plag jéj. Albowiem grzechy jéj przyszły aż do nieba, i wspomniał Pan na nieprawość jéj. Oddajcież jéj jako i ona wam oddawała: a dwójnasób dwojako oddajcie wedle uczynków jéj.
„W kubku, którym nalewała, nalewajcie jéj w dwójnasób. Jako się wiele wynosiła i w rozkoszach była: tyle jéj dajcie męki i żałości, iż w sercu swém mówi: Siedzę królową, a nie jestem wdową i żałości nie ujrzę...
„Dla tego w jeden dzień przyjdą plagi jéj, śmierć i smutek i głód i ogniem będzie spalona, iż mocny jest Bóg, który ją sądzi.
„I będą płakać i nad nią bić się będą królowie ziemscy, którzy z nią wszeteczeństwo płodzili, i w rozkoszach żyli, gdy ujrzą dym spalenia jéj...
„Zdaleka stojąc przez bojaźń mąk jéj, mówiąc: Biada! biada! miasto ono wielkie Babilonia, miasto ono mocne, iż w jedną godzinę przyszedł sąd twój... biada! biada!... miasto ono wielkie, które było obleczone w bisior i w szarłat i w karmazyn i było ozłocone złotem i kamieniem drogim i perłami...
„Jednéj godziny spustoszone są tak wielkie bogactwa i wszelki sternik i wszelki po jeziorze jeżdżący i żeglarze i którzy na morzu robią, zdaleka stanęli. „I zawołali, widząc miejsce zapalenia jego, mówiąc — a któreż podobne miastu temu wielkiemu?!
„A jednéj godziny spustoszało”...
Gdy tak mówił Piotr słowami brata w Apostolstwie Jana, mrok począł padać na Rzym i światła po grodzie onym gorzeć zaczęły, a w sadach jego i skrytych galeryach domów, błysły lampy wieczorne, rozpaliły się ogniska i dźwięk pieśni i chory biesiadne ozwały. A gromadka chrześcijan stała przypatrując się widokowi piękności stolicy, i w ciszy modlić się zdawała. A obraz to był wielmożny i straszliwy téj niezmiernéj stolicy, jako maleńkie dziécię ciszą nocną spowitéj i wśród pieśni spoczywającéj po dziennym trudzie... ale nie na łożu pokoju i wytchnienia — w barłogu rozpusty i swawoli.