Ale insulę, w któréj przebywali Candidus i Natalis u starego Heliosa, jedną z najpiérwszych otoczyli wysłani żołnierze. Gmina żydowska, między którą najwięcéj było chrześcijan, dla pogan nieodróżniających ich od Hebreów, najpiérwszéj wystawioną została na prześladowanie: szukano w niéj Nazarejczyków. W chwili, kiedy starzec siadał do skromnego stołu z Judą-Candidem, Natalisem i pięcią towarzyszami, niedawno nawróconymi, nagle drzwi łamać zaczęto gwałtownie i pretoryanie z setnikiem ukazali się w atrium.

Helios wstał uczuwszy przychodzącą godzinę.

— Do Gemonij ich wlec! — wrzeszczało żołdactwo — na śmierć Nazarejczyków!... na krzyże Żydów i Chrześcijan plugawych!

Nikt się nie bronił; nikt nie rzekł słowa, tylko staruszka zgrzybiała, żona Heliosa, omdlała i padła, ale ją mąż otrzeźwił dodając ducha.

— Życie nasze krótkie — rzekł do przebudzającéj się z krzykiem — dajmy je na świadectwo prawdzie.

Candidus i Natalis sami dobrowolnie podali ręce aby je sznurami skrępowano.

W téj chwili znajdowała się właśnie Marya, Syryjska niewiasta, w domu Heliosowym i choć łatwo jéj było wynijść i powrócić do domu Cellii, bo nikt na niewolnicę niezważał, dobrowolnie zatrzymała się wołając:

— I ja chrześcijanką jestem!

Żołnierze zdumieli się, Setnik zwiesił głowę na piersi, nie wiedząc co począć, i milcząc dał znak tylko aby ich zagarnąć wszystkich.

Wywleczono ową garść, dopytując gdzieby więcéj chrześcijan znaleźć można, ale na katowania i bicia nie odpowiedzieli jeno śpiewem i modlitwą.