Miejsce to było pamiętne od piérwszych Rzymu czasów; — tu, wśród wielkich igrzysk pierwotnych porwano Sabinki, tu podobno Tarquinius jeszcze, piérwsze rzucił podstawy wielkich ścian budowy, którą następne wieki wspaniale wzniosły dla zabawy ludu-pana.

Gmach to był mogący półtorasta tysięcy widzów pomieścić, majestatyczny na oko i rozległy, a zajmujący w sobie i garnący przy sobie całe miasto budowli igrzyskowym przemysłem zaludnionych. — Wysokie trzypiętrowe mury jego okalały przestrzeń długą na półczwarta stadyów, szeroką stóp czterysta... Na dachach jéj stały secinami białe posągi marmurowe i złociste trofea.

Od strony zachodniéj i Forum Boarium było główne wnijście, ale mnogość ludu, która na kamieniach i drewnianych ławach mieścić się miała, dla łatwiejszego wpływu i odpływu, znajdowała otworem mnóstwo bocznych wrót i wnijść licznych, któremi do przeznaczonych sobie siedzeń dostać się mogła. Dawniéj siedzenia pokryte pod galeryami, jakich w innych cyrkach nie było, dzieliły się na Curie; dziś się one mieszały wszystkie, i rozsadzano je za pieniądze, wedle chwilowego znaczenia lub rozkazów pana, szukającego sobie widzów, coby poklaskiwali ochotnie i ze znajomością rzeczy.

Na górnych stopniach mieściły się tłumy niecierpliwych niewiast.

Zewnątrz budowa Cyrku, podparta arkad szeregiem, mieściła wszystko co się do teatru cisnęło, żyjąc z niego, mieszkania zapaśników, sklepiki przekupniów farby, oleju, oręży, taberny sprzedających jadła i napoje, mensy zmieniających monety, izdebki pięknych Greczynek, łaźnie, popiny, lupanary, ganea, miejsca spoczynku dla utrudzonych, kramiki astrologów i wieszczbiarzy sprzedających przyszłość, przytułki kuglarzów i sprzedających niewolników, wszelką gawiedź i gmin wszelaki... Wszystko to mieściło się w najętych zewnętrznych cyrku budowach i przytykających do nich uliczkach. Oblegał oprócz tego gmach i rynek tłum przekupniów, chodzący i wywołujący kwiaty, wieńce, podarki, chłodniki, wino i owoce.

W pośrodku wielki plac Cyrku, otoczony dokoła murem i galeryami, daleko był jeszcze wspanialszy... Ściany jego same z prostego kamienia wzniesione, okryte były najdroższemi marmurami, bronzem, perłową macicą, obwieszane zasłonami purpurowemi na złocistych biegającemi pierścieniach.

Cała arena na ten dzień uroczysty wysypana była nie piaskiem z dala przywiezionym, ale minią i złotem; w środku przecinająca ją na dwoje wznosiła się Spina, grzbiet Cyrku i główna jego ozdoba, około któréj biegały wozy zapaśników. Był to mur także okryty marmurowemi płyty, podniesiony wysoko, na którego wierzchu biły fontanny, przezroczystą wydrążoną w nim napełniając sadzawkę.

Na murze tym, rzędem, począwszy od dwóch za Claudyusza wystawionych met pozłacanych, po końcach Spiny utkwionych, widać było wznoszące się świątyńki, ołtarze, kolumny z kosztownych marmurów o kapitelach złoconych.

Tu stał Pulvinar, świątynia bogów i tron Cezara zarazem, z którego on na igrzyska mógł z wysokości poglądać. Na samym środku Augustowski obelisk, łup z zwyciężonego Egiptu, wysoko i wyżéj nad mury otaczające podnosił głowę, złocistém i promienném ukoronowaną słońcem... Igła ta poświęconą była Bogu-Słońcu.

Razem skupione na grzbiecie wśród areny, na dwoje nim podzielonéj, w malowniczym ścisku te obeliski, świątyńki, słupy, ołtarze, wodotryski, posągi Cerery, Baccha, Prozerpiny, Kabirów, Cybelli na lwie opartéj, fontanny z siedmiu każda Delfinów splecione, stanowiły obraz pełen przepychu.