— Chwalił się dziś na Forum i pierścień zdjęty z jéj palca pokazywał.

— A Centhia już trzeciego mienia podobno — zawołał szydząc Doriforus — zastąpił Rubra Celer, Celera Sextus zastąpi.

— A Sextusa już chyba niewolnik barczysty... bo jéj nikt nie zechce, tak stara i szpetna... — szepnął inny.

Wszystkie te matrony — wmieszał się Neron powoli — nie warte przecież jednéj pięknéj Greczynki jak moja Aktea, nie prawda Serenie? Zawsze tam jeszcze u nich zostanie cóś z dawnego wstydu — trwożliwość, obawa i chłód w którym się wychowały.

Bodaj to te które z młodu do rozkoszy ułożono...

Cezar użył wyrazu którego tu powtórzyć nieśmiemy.

— A! a! uśmiechnął się Seneca — boć to nie rzecz matron kochać i pieścić; któż dawniéj słyszał o takich jak dziś obyczajach? Univira twarzy światu nie pokazywała i zaprawdę lepiéj to było, bo mąż ma dla siebie cały świat otwarty i może czynić co chce, a łoże Rzymianina, kolebka przyszłych pokoleń, czystemi być powinny!

Rozśmiał się w głos Doriforus.

— Lucyuszu — rzekł — a owa... do któréj ty uczęszczasz?

— Ja? — spytał filozof nieco zarumieniony.