— Myśl dobra — krzyknął Cezar zrywając się i klaskając w ręce — na noc choć jedną będę pospolitym człowiekiem jak drudzy...

— Aby smak miały potrawy, potrzeba przyprawy głodu — przerwał nauczyciel — odetchniesz Cezarze w prostéj sukni... Ty zawsze myśli masz boskie!

— Pochwalasz więc?

— Któżby śmiał to zganić!

— Ciemnéj togi z kapturem? — zawołał Cezar gorąco — pójdziemy budzić Rzym uśpiony i przypatrzeć się jak usypia. Zaiste, zabawka godna Cezara!!

Wszyscy powstali na skinienie.

— Nikt nas nie pozna... dodał Neron — ani się domyślić może. — Ciekawym jak gmin żyje, nigdym się nie przypatrzył wnętrznościom Romy... więc chodźmy...

Anicetus narzucił na Cezara brunatną szatę z kapturkiem, z łożów swych na wpół pijani powstali towarzysze biesiady, i rozkaz Nerona ich wytrzeźwił.

— A ty stary Luciuszu, czy także z nami? — spytał Cezar.

— Rzekłeś panie, stary jestem i pójdę spoczywać.