I Hypathos śpiesznie biegnąc, znikł w ciemnościach na skałach, a oczy Racheli długo goniły jego śladami.
Ulp spał już na swych sieciach w piérwszéj grocie, gdy Helios rozstał się z Judą po długiéj naradzie, i do miasteczka powrócił.
XXI
Nazajutrz wielkie czyniono przygotowania do ofiary Bogu-Słońcu; Priscus wybierał najurodziwszych młodzieńców, wynoszono znaki i posągi: gotowano tron ze lwami i strój parsyjski dla Cezara arcykapłana-ofiarnika.
Tylko ofiara dotąd wyznaczoną nie była. Spytany przez Macrona o nią Tyberyusz, odrzekł tajemniczo, że ją miał przygotowaną.
Różnie się domyślano coby to oznaczać miało. Uroczystość, wedle obyczaju, o samym wschodzie słońca odbyć się musiała; Cezar po uczcie przygotowywał się i oczyszczał do niéj, rozprawiając z Thrasyllem o tajemniczych obrzędach Persów i ich symboliczném znaczeniu. Dzień poprzedzający upłynął w ciekawém oczekiwaniu; nocą dopiéro kazał Tyberyusz przywołać Hypathosa i posadził go na łożu swém, głaszcząc i bawiąc się jakby z psem domowym.
Wielu już przeczuwało, że ta czułość kryć cóś w sobie złowrogiego musiała, ale nikt jeszcze nie odgadł tajemnéj myśli Cezara. Chcąc uciec do jaskini Ulpa, napróżno Hypathos udawał chorobę i skarżył się na znużenie. Tyberyusz, pod pozorem czułości krokiem mu od siebie odejść nie dozwolił.
— Życie — rzekł doń smętnie — krótkie jest i zmienne, każda jego chwila droga... zostań dziécię i leż przy mnie...
Przerażony tym rozkazem Hypathos, który wiedział, że tam nań tęskno oczekiwano, drżał i płakał, ale łzy, na które z jakiémś podejrzliwém okrucieństwem, bojąc się być odgadniony, poglądał Tyberyusz, nic nie pomogły. Posądził go tylko o przebiegłość i wyczytanie swéj myśli Cezar — i przeraził się.
— To dziecko miałożby wiedzieć co myślę? — rzekł w duchu — dla czegoż te łzy, choroba, ten niepokój, którego nie okazywał nigdy?