— Ale na czémże opieracie prawo obywatelstwa swego w Alexandryi? — zapytał ich wreszcie, gdyż głównie o to Żydom chodziło.

Poczęli wykładać swe prawa i dowodzić ich; gdy Cajus, jakby nie chcąc umyślnie dosłuchać ich mowy, wybiegł do innéj izby, okna kazał w niéj pozamykać, i wrócił do nich z zapytaniem — co mu powiedziéć mają?

Złagodniał jakoś widocznie, a w Żydów duch nieco wstąpił, ale począwszy słuchać, gdy mu się gotowali dowodzić, że w Alexandryi od czterechset lat mają prawo pobytu i obywatelstwa, znowu zniecierpliwiony Cajus zaczął biegać do obrazów i ustawiać sprzęty. Nieszczęśliwi gotowali się na śmierć modląc po cichu.

— Idźcież sobie! — zawołał nareszcie. — Ludzie ci — dodał obracając się do swoich — raczéj są głupi niż źli, że we mnie Boga widzieć nie chcą.

Na tém się skończyło owe groźne posłuchanie. — Widać zeń, że Cajus na dobre miał się za Boga; trudno go w istocie nazwać człowiekiem, a Swetoniusz najlepiéj go podobno mianuje — potworą.

Wyczerpała się wreszcie cierpliwość i podłość — postanowiono pozbyć się Caliguli.

Trybun pretoryańskich kohort, Cassius Choerca, starego jeszcze rzymskiego obyczaju człowiek, którym poniewierał bez ustanku Cezar, szydząc zeń w sposób najobelżywszy, powziął myśl spisku na jego życie.

Emilius Regulus, z nienawiści także, Minucianus mszcząc się za Lepida, przystali z nim do spółki. Wkrótce liczba sprzysiężonych znacznie się zwiększyła i wzrosła, chodziło o to tylko gdzie i jak go pochwycić. Zwłoka i narady tak w końcu rozjątrzyły Choercę, że postanowił choćby sam przy piérwszém spotkania nań się porwać. Cajus w dobrem usposobieniu ducha był dnia jednego na igrzyskach; wyrocznia jakaś kazała mu się strzedz Cassiusza, ale na myśl mu nawet nie przyszedł Choerca; zastosował to do Cassiusza Longina, którego tegoż dnia przywieziono z Azyi. Uspokoił swą obawę wyroczni Antium, zatrzymaniem podejrzanego.

Wespół zasiadł na swém miejscu Caligula, tuż przy nim wśród trybunów stanął Choerca, inni sprzysiężeni rozsypali się do koła.

Około siódméj godziny, ubawiwszy się widokiem tragedyi i mordów, Cajus wyszedł wziąć łaźnię poprzedzającą wieczerzę...