Dopłynąwszy do wskazanego miejsca, Thamus spełnił zlecenie i z przodu okrętu zawołał ku lądowi:

— Wielki Pan umarł!...

Naówczas dały się słyszeć jakby jęki głośne i wołanie podziwu wielkich tłumów ludu. Świadkowie naoczni opowiadali to w Rzymie, Tyberyusz sam dowiadywał się i został upewniony o wypadku.

Wielki Pan arkadyjski, dziecię Jowisza i Hybridy, leśny ów włóczęga, śpiewak i wróżbiarz, pół człowiek, pół zwierzę, symbolizujący ubóstwienie wszystkiego cielesnego i ziemskiego — cały starożytny Pantheismus w istocie skonał w téj chwili, z przyjściem od wieków obiecanego Wybawcy...

Dla Heliosa wszystkie te przepowiednie potwierdzało jeszcze badanie pisma odwiecznego Hebreów, księgi ksiąg, ich zakonu, w których liczne, począwszy od stworzenia (Genesis III, 15), przepowiednie, zwiastowały zesłanie Odkupiciela, — Messyasza.

Niektóre nawet ustępy Biblii oznaczały bliżéj okoliczności przyjścia, miejsce urodzenia, matkę i rodzinę i los, jakiemu miał uledz Bóg na ziemię zstępujący. W księgach Rodzaju, Deuteronomie, Królach, Prorokach, szczególniéj znajdował Helios co krok powtarzające się obietnice owego zesłania syna Jehowy na ziemię.

Przybywający ze Wschodu do Rzymu podróżni przynosili już najsilniéj potwierdzające wieści o spełnieniu przepowiedni; mówili o narodzonym w Betleem, o umęczonym w Hierusalem Messyaszu, który z grobu zmartwychwstał zwycięzcą śmierci.

Lecz część znaczniejsza żydów, która w nim po ludzku sądząc, oczekiwała króla tylko i zdobywcy, co mieczem miał świat zawojować, nie przyjmowała już spełnionego za to co przez Proroków zwiastowane im było... Inni, słysząc o cudach wielkich i szerzącéj się nauce nowéj, niepokoili się o nią i poznać pragnęli. Mówiono o rozsianych już po świecie rozesłańcach, niosących prawdę radosną, nowinę dobrą odrodzenia, ale jeszcze w Rzymie, ledwie niektórzy z żydów głuchą mieli wieść o wypadkach, zaszłych w Hierusalem i Chrystusowéj męce i wierze, którą usilnie poznać pragnęli...

Do liczby tych, którzy niecierpliwie oczekiwali żeby im kto przyniósł nowinę zbawienia, należał stary Helios, nie mający pokoju i wychodzący często na brzegi Tybru, by podróżnych, ze Wschodu przybywających, pochwycić i dowiedzieć się u nich o Messyaszu, synu Bożym.

Przykład jego cały ten dom ubogi napełniał jakąś żądzą poznania nowéj prawdy, o któréj głoszono już, że była tylko potwierdzeniem starego zakonu Biblii, jaśniejszém, silniejszém i do wyższéj podniesioném potęgi.