— Z kim? jak? najmem?
— Toż wiecie, że grosza przy duszy nie mam, ale rąk dwoje nie na żarty!
— Bylebyście sobie jeden klocek położyli sami, jak zobaczą ludzie, że się sami bierzecie, nikt wam i palcem nie kiwnie.
— Czy tak, czy tak, wszystko jedno.
— A jakże sobie sam rady dać potrafisz?
— Powoli sklecę lepiankę; nie będzie to khera ale bukunia — dodał cygan po swojemu (nie dom, ale buda na ustroniu).
— Któż drzewo ci zwiezie?
— Ja je zniosę.
— O ho! ho! — rzekł wójt, cóś poczynacie pleść od rzeczy.
— Dostańcieno mi tylko kwitek do lasu na materyał i podarujcie choć starą towez (siekierę).