— Prawda, ale wiész pan co to są wieczory ze znakomitościami? Każda z nich naprzód chce być piérwszą, chce się czémś odznaczyć, popisać z sobą, wystąpić. Wieczór więc taki staje się estradą koncertową, na któréj zkolei popisują się wirtuozi... My w naszém kółku małém mówiliśmy poprostu o rzeczach które kochamy miłością wielką, a znakomitości nie kochają nic, oprócz siebie.
Wśród tych użalań pani Liza wstała z kanapy, zbliżyła się do Wiktora, wcale nie wstydząc się świadków, pociągnęła go z sobą i poszła na cichą rozmowę na balkon.
Wtém Ahaswera żywo podbiegła do księżny Teresy i przy niéj usiadła.
— Dites donc — poczęła z gorączką i pośpiechem — szukacie wszyscy jakichś nadzwyczajnych środków, a najprostszego, najnaturalniejszego nie widzicie. Niech się ci państwo pobiorą! wtedy wszystko się skończy jaknajśliczniéj.
— Cicho! — przerwała grożąc księżna Teresa — mówić z nią o tém dotąd nie można. Nie znasz tak dobrze jak my jéj przeszłości, nie wiész co wycierpiała. Na wspomnienie małżeństwa, choć ona sama pragnąć go może, ogarniają strach paniczny.
Ahaswera się zamyśliła i zawahała głową.
— J’en sais aussi quelque chose — przebąknęła pocichu. — Któż wié, może ma i słuszność. Mam doświadczenie najlepsze, że małżeństwo jest nieochybnym zawodem. Znamy się tak w salonie, choćby najpoufaléj, ale pewnemi konwenansami rozgrodzeni, niby to się uczymy swych charakterów, gustów, przed ślubem oglądamy się wzajemnie — ale po ślubie! po ślubie! Cogodzina to niespodzianka; motyle stają się poczwarkami. Słabe strony ludzkie wychodzą na wiérzch i psują nam wrażenie tego, co było piękném i dobrém. Następują rozczarowania i niesmaki, obojętności i wstręty. O! — westchnęła — nieszczęśliwe my jesteśmy!
— Widzisz więc że Liza, tworząc sobie szczęście idealne, ma więcéj rozumu od nas. Pozostaną dla siebie nazawsze pięknemi temi postaciami, jakie ukochali.
Ahaswera wydęła usta, zrobiła minkę dziwną i spojrzała ku balkonowi ostrożnie.
— Mówi się to tak i marzy — (tu uśmiéch przebiegł jéj zmiętą twarzyczkę) — ale czy księżna wierzysz w to, aby, kochając się, młodzi ludzie mogli długo pozostać tak.... rozumiész mnie?...