Spojrzała na Wiktora, który stał rozjaśniony i szczęśliwy.

— Tyś panią, królową, mistrzynią! Niech się stanie wola twoja!

Przycisnął rękę jéj do piersi... Zamilkli... Oboje byli tak poruszeni, iż długa chwila upłynęła, nim znowu cichym szeptem rozpoczęła się rozmowa. Wiktor usiadł przy niéj, ujął jéj rękę i pozostali tak, zapominając się, nie licząc godzin, nie wiedząc o Bożym świecie.

Nierychło porwała się z siedzenia Liza i szybko osłaniać zaczęła do wyjścia. Strach ją ogarniał znowu. Wiktor chciał ją przeprowadzić, lecz nie pozwoliła na to. Zgodziła się tylko, by Anunziata wyszła z nią aż do bramy, prowadzącéj na ulicę.

Staruszka znalazła się jakby przypadkiem u progu, szczęśliwa że Wiktor żadnych jéj nie czynił wymówek.

Znikło mu z oczu to niebiańskie zjawisko, które tu z sobą tyle szczęścia przyniosło, taką woń rajską pozostawiło po sobie. Wiktor upadł na krzesło, jak przygnieciony nadmiarem tego ubłogosławienia, które go ogarniało i nowego zeń czyniło człowieka. Czuł się upokorzony, przestraszony szczęściem swojém... W cichéj rozmowie zamienili byli pierścionki. Liza dała mu prostą obrączkę, on jéj pierścionek, który miał niegdyś od matki. Patrzył na ten znak ślubowin duchowych i łza mu zakręciła się w oku.

— Chore, ale szczęśliwe dusze!... — szepnął.

Gdy on, rozmarzony, płakał w pracowni, Liza, obdarzywszy Anunziatę, wysuwała się w ulicę. Już miała próg bramy przestępić, gdy... struchlała. Stał tam czekający widocznie na nią hrabia Filip, który zdjął kapelusz i z ironią pozdrowił ją po nazwisku.

Mgnienie oka trwało osłupienie Lizy; gniéw nią wstrząsnął. Podniosła głowę dumnie, popatrzyła na niego ze wzgardą, ręką niecierpliwą z twarzy zdarła zasłonę i wzrokiem królowéj zmierzyła nienawistnego człowieka.

— Tak, nie omyliłeś się hrabia, ja-to jestem — rzekła głosem, w którym gniéw i oburzenie kipiały. — Byłeś pan tak łaskaw czuwać nademną; niezmiernie mu za to jestem wdzięczną. Lecz, jak widzisz, hrabio, nic mi się nie stało. Wracam tak spokojna i tak mało dbała o to, co ludzie powiedzą, jakem tu przyszła do pracowni téj i do pracownika — dodała z przyciskiem.