— To kłamiesz — przerwała gwałtownie księżna — ja ją znam. Nie może być!
— Kiedym ją wychodzącą przecie od niego w bramie pochwycił — rzekł hrabia — i rozgniéwała się tak, że mi dom wypowiedziała.
Ahaswera z ciekawością gorączkową zbliżyła się do niego.
— Co ja słyszę! — zawołała — do tego doszło? Więc chyba wyjdzie za niego?
— To być nie może — wybuchnął hrabia — chybaby wstydu nie miała. Ten Gorajski jest synem naturalnym księcia Piotra, człek bez urodzenia, bez imienia, bez rodziny, słowem wyrzutek...
— No, no! powoli — odezwała się Ahaswera. — Masz na to dowody?
— Mam, i on sam się tego nie zaprze.
Tu hr. Filip zaczął opowiadać ze szczegółami, czego się o urodzeniu Wiktora dowiedział i co żadnéj nie ulegało wątpliwości.
Księżna głową potrząsała, słuchając.
— Dziwy! dziwy! mój hrabio — dodała, gdy dokończył — dziwy, ale wmieszałeś się w sprawę niebezpieczną i nie wiem czy wyjdziesz z niéj cało. Możesz jemu przeszkodzić, ale sobie nie pomożesz. Wszystkich miéć będziesz przeciw sobie, hr. Augusta...