Mówiąc to, hr. August spojrzał na Wiktora, jak gdyby wyzwał go na pomoc sobie, a ten dodał natychmiast:
— We wszystkiém potrzeba miary, jak hrabia powiedział. To co za prawdę służyło obalić, nie będąc pewnym iż się w miejscu ruiny znajdzie co postawić, może doprowadzić do zniszczenia wszystkiego, do wygaszenia życia.
— Mówcie panowie co chcecie — rozśmiał się hrabia Filip. — Ja krytykę we wszystkiém, a w dziejach najwyżéj cenię. Ona trzebi i wymiata.
— Niszczy skutecznie — przerwał August — jest téż potrzebną w chwilach, gdy rozrost bywa zbyt bujny. Nie przeczę. Natura także płodzi krytyków, w postaci niedojrzanych grzybków i pleśni, napadających zawsze na zbytecznie, kosztem innych tworów, rozpładzające się istoty. Mamy tego przykład na Oidium Tuckeri, na chorobie kartofli. Prawa świata duchowego idą równolegle i analogicznie z prawami bytu materyalnego. Mówmy sobie na pociechę, że co jest konieczném, musi być na cóś potrzebném.
Księżna zlekka ziéwnęła. Postrzegłszy to, hrabia August się uśmiéchnął.
— Nie moja wina — rzekł półgłosem — iż księżna się nudzi. Hrabia Filip przyniósł dziś zarodek nudów tych z sobą.
Obwiniony, nie gniéwając się iż go oskarżono, skłonił głowę, jakby się przyznawał do grzéchu.
— Przepraszam, jeżeli mimowolnie zatrułem rozmowę — odezwał się. — Proszę mi naznaczyć pokutę; będę się starał ją spełnić.
— A, dobrze — wyrwała się Ahaswera — za pokutę powiédz nam pan jaką plotkę, któraby wszystkich zaciekawiła, poruszyła, a choćby rozśmiészyła.
— O! wszystkich to trudno — wtrąciła księżna Teresa. — Ja za siebie i za gospodynię ręczę, że nas dwóch plotka nie zabawi.