Cavaliere, który tam siedząc w kątku nie dopatrzył jakoś wyjazdu i powrót dopiero zobaczył, złapał go niespokojny, zaraz w progu poznał po twarzy że coś ważnego stać się musiało.
— Coś ty zrobił? gdzie byłeś?
— U siebie!
— A Julja?
— Julja jeździła na podwieczorek do księcia Nestora, zastałem ją tam w czułej pozycji z dawnym wielbicielem i zostawiłem ich oboje razem. Nie chcę rozrywać tej pary gołąbków, oddałem mu ją bez pretensji.
Włoch mocno się zasępił.
— Głupstwoś pan zrobił! — rzekł.
— To być może, ale nie pierwsze! — odpowiedział podczaszyc.
— Ta kobieta w zemście niepohamowana
— Więcej mi jak teraz nie dokuczy! — zawołał Ordyński, i zasiadł do gry.