Labe zasiadł poufalej rozpytując podczaszyca.
Jenerał wgłębił się w kanapę rozpowiadając coś o swej u króla wziętości.
Oba się już doskonale na sobie poznali.
— Słyszałem — rzekł Poinsot po chwili — o nocnej pańskiej hulance, kochany podczaszycu, ale ostrożnie z tem, panie Alfierze! ostrożnie — zaklinam cię. Twoja młodość wystawia cię na ustawne szwanki, dobrze jest jej używać, ale nie szafując...
— Bądź pan spokojny — śmiejąc się odpowiedział Alfier — będę jej używał oszczędnie, skąpo, z jutrem!
— To i moja rada — pochwycił Baucher — chociaż prawdę powiedziawszy — dorzucił zaraz dowcipując — młodość jest to kałamarz, co się z niego nie wypisze to wyschnie.
Labe się uśmiechnął.
— Ale go wylewać nie potrzeba! — dorzucił.
— Wartoby nawet zatykać jak najszczelniej, gdyby to co pomogło — rozśmiał się pan jenerał.
— A co panowie dziś myślą? — zapytał Poinsot, łącząc ich obu nie bez intencji.