Kiwnęła głową.
— Potrzeba czasu.
— Trzy dni.
— Zwarjowałeś!
— No, to cztery...
— Najmniej tydzień.
— Nie sposób!
— Cóż myślisz na to sakryfikować? — zapytała wpatrując mu się w oczy.
— Ceny nie naznaczam.
— Szalony! — szepnęła ruszając ramionami — no! ale naprzód zapłać za zegarek.