— To szatan z piekła rodem ta kobieta! — zawołał podczaszyc łamiąc ręce.
— A com ja ci mówił, nie trzeba było kota w worku kupować.
— Stało się!
— To i odstać się może, czem ci u licha tak dojadła?
— Wystaw sobie jędzę — złośnicę, zalotnicę nieposkromioną, chciwą jak żyd, podejrzliwą jak szatan, a wdzięczną i piękną jak posąg grecki kobietę.
— Tu sęk! — rzekł Baucher.
— Owładła mi domem, kuchnią, ludźmi, pieniądzmi, przyjaciołmi, wszystkiem co moje było, co mnie otaczało — stałem się niewolnikiem, kryć się muszę i męczę jak w piekle.
— No! ale ładna bestja! — rzekł śmiejąc się stary, i dodał namyślając się: — Potrzeba się z tego wycofać!
— Niepodobna.
— Jakto, niepodobna?