— Zartujesz pan — z urazą prawie zawołała Włoszka, co to za hołdy? Kilku starych rozpustników pobrzękujących mi nad uszami głupiem jak oni złotem, kilku młodych, pobrzękujących tak samo odrobiną pożyczanego dowcipu, kilku pobłyskujących pięknemi oczkami, przez które świeci pustka w ich sercu.
— A! jakżeś surowa!
— Nie, nie, tylko sprawiedliwa! Wolałabym ludzi szorstkich, dziwacznych a prawdziwych, to wszystko lalki ręką ludzką wystrugane, w których Bóg duszy nie tchnął, w których nic nie ma Bożego!
— Co w nich męzkiego? — spytała unosząc się tancerka — co szczerego? — Uczucia komedjantów tak jak ja, obyczaje i ruchy wyuczone, każdy ruch naznaczony prawem, nie natchniony uczuciem, to prawo kieruje niemi, ono im panuje, rozkazuje, rządzi, kochają się nawet dla mody i przyzwoitości.
— Dziękuję ci piękna Frascatello, że mnie przynajmniej nie mięszasz do nich — rzekł podczaszyc zdziwiony całą tą mową.
— Bo sądzę, żeś pan od nich trochę lepszy — rzekła tancerka — ale kto wie co będzie jutro? schwycą cię, uniosą z sobą i życie wyssą jak upiory, będziesz im potem podobnym, urużowanym i chodzącym trupem tylko.
Ordyński tyle życia i prawdy schwytał w tych kilku słowach, tak go one jakoś przeszyły do głębi, że nie mógł się rozstać z piękną tancerką; a choć ta piesza z nią wśród białego dnia przechadzka trochę go kompromitowała, szedł dalej nie wiele myśląc, pochwycony jej wdziękiem, ciągniony wymowniejszemi jeszcze od ust oczyma. Ona zdawała się upajać własnemi wyrazy i egzaltować coraz bardziej.
— A! — dodała po chwili, śmiejąc się głośno, ale smutnie — chociaż pan jesteś incognito, a ja pieszo, nie może być, żeby kto rannej naszej przechadzki nie dostrzegł... całe miasto wieczorem będzie panu winszować.
— Chcesz pani bym odszedł? — zapytał żywo podczaszyc.
— Nie, wcale nie, alboż jednym więcej kochankiem zaszkodzić mi co może? codzień mi kogoś dają! śmieję się — a wiedząc że mi nie wierzą, bym została panią siebie przedając skoki swoje, ani myślę o mojej biednej sławie... Chodźmy dalej — dodała — będziesz pan u mnie na śniadaniu.