— Tyś do mnie sprowadził tego psa Cerulli, za którego pokutuję.
— Cerulli to mój kompatrjota — no? — i cóż?
— Nic nie wiesz?
— Ja zawsze wiem wszystko.
— To oszust!
— Nie, podczaszycu, zacny człowiek!
— Po cóż uciekł?
— Uciekł? on? wysłany został w ważnej, bardzo ważnej sprawie lóż Melchizedecha...
— Zgubił mnie!
— Jakto zgubił? — spytał szatańsko się śmiejąc Fotofero — samiście dobrowolnie głowę stracili...