— A on? — spytała niespokojnie królowa.
— On kazał, aby cicho było i żeby cię nie budzono — rzekła piastunka.
— Widział mnie?
— Śpiącą, zdaleka. Ja pilnowałam u drzwi.
— A! — odezwała się Elżbieta ręce łamiąc — ten sen nieszczęsny! zawsze ten sen, co jak kamień spada na mnie.
Łzy poczęły płynąć z jej oczów.
Szmer rozmowy posłyszeć musiał król z komnaty sąsiedniej, wszedł na palcach.
Uczuła go i trwożliwie osłoniła się okryciem. August zbliżał się powoli z widoczną na twarzy obawą, układając ją do uśmiechu.
Królowa się zarumieniła, spojrzała na Kätchen, która umyślnie nie ustępowała. Nie zważając na nią August, podszedł zwolna aż do łóżka i rzekł łagodnie.
— Potrzebujecie spoczynku, kazałem się tu zatrzymać. Używajcie, proszę, wczasu, bo podróż jeszcze długą i nużącą mamy przed sobą.