Matka zawsze prześladowała go pytaniem tem szyderskiem, na które teraz wiedziała dobrze, iż nie otrzyma odpowiedzi, bo ona również miała swe sługi na Litwie.
Zygmunt Stary niespokojnym się okazał i posyłać już chciał do Wilna.
Lecz około dwunastu dni naówczas potrzeba było, aby mieć odpowiedź, a listy co chwila były spodziewane.
Wśród dworu młodego króla niepokój coraz większy przerodził się w posądzenia Bony, że ona przejmowała listy.
Niektórzy wyrywali się jechać, aby przywieźć wiadomość.
August milczał usiłując zapanować nad niepokojem, jaki go ogarniał.
Dnia jednego gdy Bona, stojąc przy Zygmuncie, rzuciła znowu owo urągające pytanie synowi, August zamruczał zniecierpliwiony.
— W. K. Mość wiesz jak ja, że wiadomości z Litwy nie mamy.
— Nie było mi to wiadomem — odparła Bona zimno.
Późnym wieczorem August siedział w swych izbach w niewielkiem kółku urzędników i starych znajomych, gdy w progu ukazał się, teraz unikający młodego pana, Opaliński i z miną tajemniczą oznajmił mu, iż królowa matka do siebie go prosiła.