— Polacy są najgorsi ludzie w świecie.
Biskup obrażony wstał i odparł.
— N. Pani, Polacy źli nie są, ale do zbytku cierpliwi.
Zygmunt natychmiast ręką uderzywszy o krzesło silnie, nakazująco zawołał.
— Milczeć!
Bona z płaczem padła na krzesło.
Korzystając z tego Maciejowski, ciągnął dalej.
— Okazuje się z listów, że Marsupin, oprócz nich, ma dwie szkatułki do wręczenia królowej. Byćby mogło, że się w nich część posagu znajduje.
Zygmunt słysząc to spojrzał na Bonę. Nastąpiła chwila milczenia.
— Więc niech przyjedzie — zawołała królowa — niech przyjedzie, odda szkatułki, ale potem natychmiast precz! Ja tu szpiega tego cierpieć nie mogę, tego niegodziwego potwarcy.