— Tak — rzucił chmurno Marsupin — wszystko to waży, ale niech Bona strzeże się zemsty króla rzymskiego i cesarza. W ich mocy jest za Elżbietę odpłacić, jeźli włos z głowy jej spadnie.
Nie odpowiadając na to Moncaccio, powtórnie kapelusz ujął i ruszył się z siedzenia.
— Męztwo wasze uwielbiać muszę — rzekł — wolałbym z pięciu zbójami naraz mieć do czynienia, niż z powietrzem, wśród którego wy siedzicie. Wbiegłem tylko do Krakowa, aby was ostrzedz, a to com tu widział strachem mnie przejęło. Naostatek — dodał mając się ku drzwiom — nie potrzebuję mówić, że idąc do was, gardło moje stawiłem, dotrzymajcie mi tajemnicy.
Marsupin podał rękę smutny.
— Bądźcie spokojni — rzekł — wiecie żem przecie człowieka sernego nie zdradził, choć mi królowa kijmi groziła, a miałżebym wydać tego co życie moje ocalił?
Znikł Moncaccio. Włoch chodził po izbie długo nim się układł na spoczynek.
Nazajutrz listy wysłał do Pragi, prosząc o nowego posła coby go zastąpił, gdyż on już wyczerpał wszelkie środki dopomożenia młodej królowej.
Pobyt w Krakowie stawał się ze dniem każdym mniej możliwym, tak ludzie marli strasznie, a ratunek przypadkowy, nieumiejętny, nie mógł szerzeniu się moru zapobiedz Jedynym środkiem skutecznym było rozbieganie się ludności, chronienie się po lasach. Mór wprawdzie niekiedy się tym sposobem roznosił też, ale ustawał gdy mu pastwy zabrakło.
Opustoszało znacznie miasto, wyludniło się z uczniów, pozamykano szkoły, na ratuszu, na zamku siedzieli tylko urzędnicy, a duchowieństwo zastępowało z cudowną rezygnacyą poświęceniem, gdziekolwiek brakło rodziny, opieki i pomocy.
Pobożność też wzrosła, jak zwykle gdy ciężka ręka losu ludzi dotyka, którzy w nieszczęściu dopiero wracają do Boga.