Król odetchnął swobodniej; na resztę dnia mógł być spokojnym i zapewnionym, że burza nie nadejdzie. Jak poprzedzające, dzień ten cały upłynął na zabawach, które w owych czasach zwykły były zawsze towarzyszyć każdej większej uroczystości.
W podworcu zamkowym urządzono turnieje, chociaż przeraźliwy chłód, który zimę przypominał, postrojonym rycerzom i giermkom, paniom przypatrującym się z galeryi, dokuczał mocno.
Królowa Bona pokazywała się mało; chciano wyczytać z jej twarzy co czuła i zamierzała, lecz po gwałtownym wybuchu trzymała się na wodzy. Gamrat i inni zaklinali ją, aby przy obcych nie objawiała tak jawnie niechęci dla synowej, o której natychmiast donieść miano do Wiednia i Pragi. Zdaje się usłuchała tej rady.
Nie była wprawdzie uprzejmiejszą dla Elżbiety, ale w ciągu turniejów i następującej po nich uczty, rozdawania nagród i tańców, nie okazała po sobie co miała w duszy i obracała się do otaczających, rozpoczynając rozmowę.
Stary król przyglądał się żonie, i dosyć rad był zmianie Pochlebiał sobie, że na tem wojna się skończyć miała, a synowa swą dobrocią przebłagała Włoszkę.
Wieczorem Bona, nie mieszając się do niczego na pozór, potrafiła tak ułożyć wszystko, iż August nie zajrzał nawet do małżonki, powiedziawszy jej sucho i zimno przy odprowadzaniu do sypialni, że powinna spocząć i snem się pokrzepić.
Sam on, z pewną ostentacyą od żony powrócił do matki i u niej pozostał tak długo, do tak poźnej godziny, iż go nie widziano gdy wyszedł.
Mało kto wiedział o tem, że przez pokoje królowej matki przejście było niepostrzeżone aż do mieszkania Dżemmy, do której August mógł się prześliznąć pod opieką Bony, nie zwracając na to oczów. Pomiędzy kobietami tajemnica ta ukryć się nie mogła.
Dżemma z wesołą, zwycięzką twarzą, z ustami uśmiechniętemi przesuwała się znowu pomiędzy towarzyszkami, które jej okazywały uszanowanie.
Król Zygmunt przed którym utaić nie było można, że młody król zaniedbał swą żonę, zmarszczył się, podumał, nazajutrz czulszym jeszcze okazał się dla synowej, ale ani Bonie, ani Augustowi nie powiedział nic.