Słuchała Dżemma.
— Możesz być swobodną tylko wychodząc za mąż! — dodała królowa.
Włoszka wydała okrzyk boleśny.
— Ja? za mąż? — zawołała z odrazą — ja stać się jemu niewierną? ja!
— A! — odparła Bona obojętnie — jak gdyby nie mógł znaleźć się człowiek, który cię poślubi i nic za to od ciebie wymagać nie będzie, pozostawi cię wolną.
— Ale jabym przysięgać musiała.
— Przysięgi tej natychmiast dotrzymywać nikt cię nie zmusi. Mąż się zgodzi być powolnym — szepnęła Bona.
Włoszka, której się to ni w głowie ani w sercu pomieścić nie mogło, rzucać się zaczęła dziwnie i niezrozumiałemi wyrazy urywanemi protestować.
Bona powstała z siedzenia.
— Pomyśl o tem — rzekła — to sposób jedyny, ja innego nie widzę.