Drugą przyczyną niepokoju dla Bony był syn.
Wychowywany od dzieciństwa tak, aby matkę miłować i słuchać jej tylko się nauczył, częstokroć na przekorę ojcu, August aż do tej pory zależał od niej i szedł niewolniczo za jej wskazówkami.
Nawet po ożenieniu tryumfowała tem, iż go od żony młodej, pięknej, dobrej, mimo ojca, mimo ludzi, całego świata, potrafiła odciągnąć.
Wyjazd na Litwę obmyślany troskliwie czynił ją jednak niespokojną. Z początku listy syna były codzienne i poufne, zwolna dawała się w nich czuć pewna emancypacya z pod władzy matki, pewne zachcianki własnej woli, nieco zobojętnienia.
Drażliwa, podejrzywająca, nieufna, czytała w listach, wnioskowała z doniesień może więcej niż na pozór dozwalały, miała przeczucie, że August wyswobodzić się zechce i że się ku żonie zwróci.
Obawę tę potwierdziły listy rozpaczliwe Dżemmy i Bianki, ustne opowieści posłańców z Wilna.
Odepchnięcie obojętne Włoszki, którą mu posłała królowa, obeszło ją jako symptom groźny.
Przestraszyła się wpływu panów litewskich, nowych ludzi, któż wie? może zwrotu ku Elżbiecie. Listy Bony pośpieszyły, nieokazując obawy, przypomnieć Augustowi jego zobowiązania względem matki i wszystkie ofiary jakie ona czyniła dla niego.
Oczy Bony niespokojnie odtąd poczęły się zwracać na Wilno.
Nakoniec, ostatnim niepokoju dla niej powodem była niepojęta, niezrozumiała dla niej Elżbieta. Tu wszelkie rachuby zwykłe okazywały się chybionemi.