Kochała syna bardzo, prawda — dodała Bianka — ale gdy się pogniewa i nienawidzieć zacznie, choćby dziecku własnemu zdrady nie przebaczy.
Merło wąsa pokręcał.
— Nie już my mieliśmy być wiecznie w niewoli u niej? — rzekł po cichu.
— Młody król — przerwała Włoszka — rachuje może nadto na miłość matki, sądząc że ona mu dla niej przebaczy wszystko, ale...
Bianka nie kończąc, po włosku, ruchami rąk i twarzy starała się pokazać Merle, iż Bona raz rozjątrzona będzie nieubłaganą.
— Ale my od niej ucieczemy na Litwę — śmiejąc się rzekł dworzanin. — Co ona nam tu zrobi?
Ironicznie uśmiechnęła się Bianka.
— Zobaczycie — rzekła. — Co zrobi, ja nie przepowiem, lecz że nie przebaczy ani synowi, tego jestem pewna.
I zatrzymawszy się chwilę, szepnęła zamyślona.
— Ma więc z żoną potajemne stosunki?