I szedł tak, i stawał myśląc, a wciąż uparta ciekawość odsłaniała przed jego oczyma dalekie strony, lepsze życie, weselsze krainy i swobodniejszą pielgrzymkę... a pokusy wolności migotały przed oczyma chłopaka, który nigdy nie miał jej zadość.
— Więc pójdę — powtórzył — ale nie w las kryć się z wilkami póki burza nie przeminie; powędruję dalej, zobaczę... a jak mi tęskno będzie, zawsze czas do chaty powrócić!
I błądząc tak po lesie znajomymi sobie ścieżynkami, Sachar wszedł na wysoką górę, która panowała w okolicy... Z niej widać było po za pasem lasów stary dwór Dębina i wioskę wyciągniętą nad stawem i sady, wśród których bielały gdzieniegdzie ściany chat wieśniaczych.. Dostrzegł gruszy znajomej w podwórku, poznał dachy i stodółki, w których młócił, wiśniowy sadek i loszek i na łzy mu się zebrało nie męzkie... Stał tam długo i patrzał, na odchodnem chcąc zapamiętać okolicę, którą miał pożegnać na długo, a w myśli po kolei każdemu słał pokłon serdeczny... dziadowi, ojcu, matce, siostrze, maleńkim dzieciom, czarnej krówce i staremu psu podwórzowemu.
— Bywajcie zdrowi! bywajcie zdrowi... tęskno mi było z wami, tęskno mi po was będzie... ale chyba żyw nie będę, jeżeli do was nie wrócę!...
W tem mgła od stawów zakryła wieś w dolinie i chłopak zszedł z góry smutny, puszczając się gdzie oczy poniosą.
Rozdział jedenasty. Jak dąbczak kołkiem został i co się potem z nim działo
Gdy się to dzieje we wsi, we dworze niemniej stanowcze przygotowują się zmiany.
Pan Wincenty Rogala, ów zapalony myśliwiec, jeżdżąc po polowaniach w sąsiedztwo, poznał pannę Dorotę Górnichowską, jedynaczkę i dziedziczkę dwóchkroć sto tysięcy gotówki; na wiadomość o jej posagu mocną się rozpłomienił ku niej miłością, począł usilnie starać, oświadczył, został silnie przez przyjaciół poparty, przez dziewicę przyjęty i w towarzystwie ojca zawiózł jej zaręczynny sygnecik prababki...
Małżeństwo to jednak nie przyszło, jak wszelkie w świecie ważne i wielkie wypadki, bez przełamania trudności, które mu na drodze stanęły. Skład dworu w Dębinie czynił je dla obu stron bardzo ciężkiem; panna Dorota mocno się zastanawiała nad tem, jakie zajmie miejsce obok panny Adelaidy, przy starym marszałku i mężowskim bracie, panu Jakóbie... Uczucie własnej godności nie dozwalało jej cichego i potulnego zająć stanowiska, wnosząc aż dwakroć gotówki, dzielić władzy z panną Adelaidą nie mogła, odebrać jej od niej nie wypadało. Brata pana Jakóba można było spłacić, uściskać i pozbyć się; ale marszałek stary, siedzący pod piecem i nie puszczający z rąk rządów państwa, był przeszkodą i zawalidrogą nie małą...
Panna Dorota, acz dosyć śmiała i pewna siebie, nie bez wewnętrznego uczucia bojaźni rozpoczynała kampanją, z której choć spodziewała się wynijść zwycięsko, nie kryła przed sobą jej trudności. Uśmiechało się jej wszakże panowanie w starym dworze Dębina i nazwisko panów Rogalów, i inne prerogatywy przyszłego stanu...