— Wolno jest gburom jak ten młodzik czynić co chcą, to są nieokrzesani barbarzyńcy; ale August którego lud zowie mocnym, a monarchowie wspaniałym, nie dopuści się tak nizkiego czynu.
Stary wojak wąsa pokręcił kłaniając się.
— A gdyby się go nieposłuszny żołdak dopuścił? — zapytał.
— Musiałbym nieprzyjaciela bronić i sam go uwolnić! — zawołał August — to nie ulega wątpliwości.
— Jest to nadzwyczaj rycersko i pięknie — rzekł Schulenburg niemal ironicznie — ale...
Nie dokończył i skłonił się nizko.
Odchodzącego król ujął za rękę.
— Kochany generale, proszę cię rzuć tę myśl i nie mów o niéj nikomu. Nie, nie chcę tym kosztem zwycięztwa.
Schulenburg podniósł zbladłe oczy jak gdyby pytał niemi, czy wydanie Patkula, czy uwięzienie Imhoffa i Pfingstena, szlachetniejszemi były czynami nad krok, którego się August wzdrygał.
Król zrozumiał może ten wyrzut niemy, domyślił się co znaczyło milczenie, bo po twarzy krew mu falą purpurową przebiegła.