— Ufny w mój honor — odparł August — i dlatego włos mu z głowy nie spadnie.
— N. Panie — dorzucił Flemming — toby była śmieszność unosić się wspaniałomyślnością względem człowieka który takie zadał ci klęski... Ja mimo twéj woli go pochwycę, choćbym miał za to stracić głowę.
— O głowę twoją mi nie idzie — rzekł spokojnie August — ale o coś większego nad nią: o mój honor królewski. Ani mi się waż nic przedsiębrać!
— Na własną rękę? — podchwycił Flemming.
— Nie masz własnéj ręki, gdzie jest moja — rzekł August marszcząc się.
— Nie pozostaje mi tylko skruszyć szpadę, którą służyć wam nie mogę. To mówiąc generał chciał dobyć ją z pochew, gdy August go powstrzymał.
— Flemming, nie zapominaj że ja tu jestem, że moja sprawa idzie, i że nikt tu rozkazywać niema prawa... oprócz mnie... Odwrócił się groźny, generał zamilkł, spojrzeli na siebie, Flemming kipiał.
— N. Panie — rzekł — stracisz i drugą koronę tak postępując...
To mówiąc wymknął się, a król powrócił spokojny do żony, przy któréj zostawił gościa. Karol XII ani spojrzał na wracającego, chociaż mógł się domyślać iż za drzwiami radzono o nim...
W czasie gdy się to działo na zamku, Cosel chciała koniecznie wybiedz w ulicę, i znaleźć miejsce aby strzelić do Karola XII. Zaklika który ją widział poruszoną do nieprzytomności, wszelkiemi sposobami starał się ją powstrzymać, szczególniéj tą uwagą, że lud widział w Karolu możnego opiekuna protestantów i mógł się zburzyć w jego obronie. Takie było usposobienie większéj części pospólstwa, które wylało się na ulicę i pojmując je August II musiał się téż powstrzymać od wszelkiego gwałtu lękając wzburzenia ciżby.