— Pani jesteś zawsze piękną.
— Hrabia jesteś zawsze dobry i grzeczny.
Rozmawiali o rzeczach obojętnych. Vitzthum widząc, że ona pierwsza nie pocznie pewnie o królu i Duparc, zabawił chwilę i powrócił oznajmić iż Cosel znalazł nadspodziewanie spokojną.
Zdaleka cała partya przeciwna z niezmierną ciekawością oczekiwała czy król zbliży się do Cosel, wczoraj okazawszy jéj gniew tak wyraźny. Nad wieczór August poszedł.
Wieść gruchnęła i twarze się przedłużyły. Rachowano nieco na gwałtowność hrabiny jeszcze.
Tym czasem i ona i August okazali przy spotkaniu zbyt wiele rozwagi, aby do zerwania przyjść mogło. Król nie chciał porzucić Anny, nawykł do jéj towarzystwa, a choć gwałtowna miłość dla niéj, dawno już była wygorzała w sercu nie stałém, nałóg w nim pozostał. Do Duparc przyznać się nie mógł. Cosel sądziła się żoną, była matką i postanowiła naśladując królowę znieść bałamuctwa męża.
— Zrobiłaś mi wczoraj nie miłą scenę w teatrze — odezwał się król — nie znoszę takich publicznych swarów, które mnie i wam nie przystały.
— N. Panie, moja miłość dla was...
— Niechże będzie rozsądną — przerwał król.
— Miłości cechą, że rozsądną być nie może, — dodała Cosel. — Ja również niepodobnéj rzeczy wymagam od miłości pana mojego, to jest, żeby była stałą.