— Ale, bo téż szczególne zachowują względy dla prawdziwie szalonéj kobiéty! Król jest nadto dobry! wyzywa go! urąga się, sama winna będzie jeśli sobie ciężki los zgotuje. Temu raz koniec położyć należy.
Marynia miała króla przestrzedz... złożono to na nią; lecz po namyśle marszałkowa znalazła iż ona tego dobrze nie potrafi uczynić.
Postanowiono więc aby ona tylko zagaiła, a marszałkowa sama wymownie dokonała reszty.
Loewendahl w tak dobre ręce powierzywszy sprawę swéj zemsty, odszedł.
Wieczorem zabawa była w Ogrodzie Hesperyd. Tak się naówczas zwał podwórzec Zwingru, świeżo, wspaniale i z przepychem królewskim dokończonego. Była to mała cząsteczka jakaś olbrzymiego pałacu królów, który miał doń przytykać. Ogród urządzony był obyczajem i smakiem wieku, w kwatery kwiatów poobsadzane bukszpanem, z wodotryskami, grotami i bogatą mytologicznych figur ozdobą. Wieczorem rozsypane lampy i kolorowe latarnie czyniły go piękniejszym jeszcze niż we dnie. Z drzew poustawiane gaje pomarańczowe, w których przygotowano siedzenia, dozwalały parom przechadzającym się używać spoczynku w cieniu i ukryciu. Na balkonach galeryi otaczających dokoła Zwinger, grały muzyki, a melodye ich rozchodziły się daleko z lekkim wiatrem wieczora. W pośrodku ogrodu rozbity namiot jaśniejący cały illuminacyą, stanowił salę improwizowaną, w któréj po wieczerzy miały się odbywać tańce.
Król przybył ubrany cały w niebieskie jedwabie ze srebrem i białe koronki, a wyglądał młodo i chciał sobie znać młodsze jeszcze pierwszych swych podróży po Europie przypomniéć lata. Denhoffowa także tego wieczora była w sukni blado niebieskiéj i w bieli i było jéj wcale do twarzy. Zmuszając się do wesołości powitała króla, którego każdy bawić musiał, pod karą niełaski i zaczęła od pustych żarcików. Część wieczora upłynęła na śmieszkach, do których Pociejowa dobrze pomagać umiała.
Pani Hetmanowa i siostra jéj były w jak najlepszéj przyjaźni, a choć jedna o drugą mogłaby była być zazdrosną, nigdy tego uczucia oznaki najmniejszéj nikt w nich nie dostrzegł. Hetmanowa mała, delikatna, jeszcze napozór wątlejsza od siostry, daleko była wytrzymalszą od niéj. Polska i Saksonia naówczas zdumiewała się owéj sławnéj konnéj podróży jéj z Frielinem z Warszawy do Gdańska i napowrót odbytéj z takim pośpiechem, iżby pocztyliona znużyła. Pociejowa ani dnia po niéj nie potrzebowała spoczywać. Ona Denhoffowéj w ciężkich razach pomagała przy królu w rozmowie, w naprowadzeniu jéj na co było potrzeba i tego dnia podjęła się wreszcie z rozkazu matki, wtrącić coś o Cosel.
August był zmęczony i chmurny.
Hetmanowa wtrąciła cóś, że dawniéj za czasów hrabinéj bawił się łatwiéj i z większą ochotą, że może tamtéj żałował.
Pełen grzeczności król odpowiedział żywo, iż w towarzystwie tak miłych i pięknych dam, nic żałować i o niczém pamiętać nie było podobna.