— Nie nowina dla nich — mówił śpiesząc się jak zawsze i sypiąc słowami jakby się lękał, by mu ich nie odjęto — nie nowina dla Francuzów przepych, złoto i srebro, ale takiej fantazyi cudnej, takiego wymysłu i rozmaitości, takiego kunsztu w barbarzyńskiej Polsce nigdy się nie spodziewali.
Krassowski nie mówił może wszystkiego co słyszał, lecz rokował jak najlepiej o przyszłości.
Orzeł, który stał na bramie w rynku, wesoło witając pana nowego skrzydłami trzepotał.
Wśród tysiąców ludzi, żadnego nie zgnieciono, nikt się nie poskarżył, nikt nie zginął.
Anna słuchała smutna trochę i zadumana.
W tym dniu o niej wcale mowy nie było jakby nie istniała. Kiedy przybyły miał ją powitać? nie śmiała pytać nawet.
Nazajutrz, z równym przepychem wedle starego obrzędu odbyć się miała koronacya, lecz noc, która ją poprzedziła, burzę się gotować zdawała. Ci, którzy Henryka wyborowi przeciwni byli, podszepnęli dyssydentom, iż przy składaniu przysięgi wolność wyznań i sumienia pominiętą być miała.
Nie było jej w prastarych formułach, bo wiara żadną reformą zagrożoną nie została, teraz zawarowano sobie w Paryżu dodatkowo przysiężenie dobitne zachowania praw wyznań od katolickiego się różniących.
Artykuł ten stał w wydanych przez króla poręczeniach i paktach, ale duchowieństwo katolickie chciało go pominąć milczeniem.