Infantka panu Bogu podziękowała, odchodząc ostatnia do sypialnej komnaty.
— Łasiu moja — mówiła do przyjaciółki — powiedz mi? prawda? wszystko się nam powiodło? nie zabrakło nic? nie potrzebujemy się wstydzić? nieprawdaż?
— A! królowo moja — odparła krajczyna — żaden festyn się tak jak ten nie udał. Ludzie podobnego nie pamiętają.
Król nazajutrz w dziedzińcu pod oknami naszemi — dodała uśmiechając się — ma biegać do pierścienia. Niechże królowa moja nie zapomni wyjść na galeryę do loży, aby się jego zręczności przypatrywać i przyklasnąć, boć to on dla was czyni.
Anna poruszyła ramionami i odparła.
— Pocznijmy wieczorne modlitwy.
Piętnastego w istocie Henryk i inni Francuzi zapowiedzieli bieganie do pierścieni, ćwiczenie, w którym celowali. Uczyło ono celnego władania kopią, ale w Polsce zabawkę tę mniej ceniono i, jak mówił stary Bieliński, wolano silną, niż wydelikaconą a zręczną dłoń u rycerza.
Król, jak zazwyczaj, długo na dzień zaspał, i nie wyszedł na pokoje aż po dziesiątej.
Tęczyński, który się zaledwie zdrzemnął, był już na zawołanie oddawna.