Są tak dziecinnie ufni, iż wierzą co im kto powie.
— Ale zwiedzeni i oburzeni — dodał Bellièvre — w namiętności nie znają miary. Naówczas są to Zborowscy.
Reszta Francuzów milczała, ocenienie to charakteru polskiego, w grubych rysach, było dosyć trafne, nic mu zarzucić nie mógł żaden.
— Ucieczka króla, niema wątpliwości — dodał Bellièvre — przyprowadzi ich do rozpaczy. Mówmy prawdę, król ma już wielu nieprzyjaciół, pomnoży ona ich liczbę. Polskę potrzeba uważać za straconą.
Pibrak głową potrząsał.
— Może nie — rzekł krótko.
— A gdyby tak nawet być miało — odezwał się Villequier — lepiejże ważyć utratę francuzkiej korony?
— Tej nic nie grozi? — przerwał Bellièvre — królowa matka choćby rok cały regentką być miała, potrafi na wodzy utrzymać tych, którychby się można obawiać.
Radzę ostrożność — dokończył poseł — przez miłość moją dla pana.
Skłonił się nizko.