W chwili gdy okryty płaszczem żałobnym król kroczył do sali oznajmić o śmierci brata zwołanej radzie, tajemnica dotąd zachowywana o nadeszłych z Francyi wiadomościach dłużej się już utrzymać nie mogła.
Zdradzili ją Francuzi sami.
Ochmistrz Koniecki, który właśnie szedł do Infantki, spotkał w korytarzu Tęczynskiego. Blady i pomięszany podkomorzy zatrzymał go i szepnął smutną nowinę.
Koniecki, człowiek słaby i trwożliwy, zapytał, podnosząc ręce do góry.
— Panie hrabio! a cóż będzie z Infantką? z królem? ze ślubem?
Tęczyński poruszył ramionami.
— Król do Francyi chce jechać! — odparł odchodząc śpiesznie.
Nie mogąc od nikogo się o niczem więcej dowiedzieć, ochmistrz pośpieszył na górę do swej pani.
Tu nie wiedziano, nie domyślano się nic jeszcze. Donoszono tylko Annie, iż wczoraj kilku posłów przybiegło z Francyi.
Krajczyna z Zosią Łaską stały oczekując na królewnę, gdy Koniecki wpadł ręce łamiąc.