— Henryk się ożeni z królewną Anną, a tak i krwi naszej stanie się zadość.
Jeszcze nie skończył Chodkiewicz, gdy Podole wołać zaczęło.
— Henryk z Anną! Henryk z Anną!
Pierwszy raz tak jawnie wystąpiło życzenie narodu, aby ostatnia szczepu gałązka marnie nie uschła. Przemówiło to do serc.
Wprawdzie Ernest także mógł i obiecywał się żenić z Anną, ale ten Niemcem był, a bądź co bądź, w każdym Niemcu starego widziano nieprzyjaciela.
Głos Chodkiewicza uderzył jak grom na cesarskich i szalę przeważył.
Gdy raz prąd się wziął za Francuzem głosować, Podole i Bracławszczyzna zrobiła po Litwie początek, dalej poszły za niemi Łęczyckie, Lubelskie, Bełzkie, Pruskie województwa, znaczna część Krakowian, Sandomierzan, Sieradzian.
Wielkopolska głosowała za Anną samą.
Jawnem i oczywistem było, że Francuz weźmie górę.
Już była noc, gdy wszyscy znużeni rozpływać się poczęli; Czarnkowski głowę tracił, rękami w powietrzu młyńce kręcił zrozpaczony i wołał, że Francuzi Litwę przekupili, że ogromnemi jurgeltami przyobiecanemi panom zyskali ich sobie.